niedziela, 28 lutego 2016

We might not know why

Poszłam do łazienki się przebrać. Zeszłam na dół i ubrałam buty.
-Gdzie idziesz?-zapytał
-Na imprezę.
-Ale po co?
-Potańczyć, napić się... Idziesz ze mną?
-Tak. Muszę.
Chwilę później byliśmy pod barem. Weszłam tam i od razu przyszłam do baru.
Zamówiłam whiskey, wypiłam je i wzięłam Chrisa na parkiet.
-Nie umiem tańczyć...
-Ja też nie! Hahaha!-wrzasnęłam byłam już pijana. Nie mam dobrej głowy do tego. Tańczyliśmy trochę aż Chris wziął mnie do domu.
-Co ty robisz?
-Policja przyjechała.-odparł
Poszłam do mojego tymczasowego pokoju spać.
Rano kiedy wstałam Chris przygotowywał śniadanie. Po śniadaniu usiadłam do komputera.
Chris do mnie podszedł aby sprawdzić co robię.
-Jak tam?
-Cudownie. Dzięki tobie tu jestem. Jakbyś mnie nie przygarnął pewnie znaleźli by mnie i oddali do matki.-powiedziałam całując go w policzek.
-Nie ma za co... Wiesz możemy dzisiaj iść gdzieś do sklepu kupić ci jakieś ubrania. Wiem że to twój żywioł.
-Oki.-odparłam. Chwilę później poszliśmy do galerii. Kupiliśmy parę rzeczy i udaliśmy się do wyjścia. Zauważyłam tam mamę. Na szczęście mnie nie zauważyła.

poniedziałek, 22 lutego 2016

What's left of this moment, I'm not gonna waste it

Nie wiem co mam o tym myśleć... Nie będę się nim przejmować i ułożę sobie życie na nowo.
I tak nigdy nie chciałam mieć dziecka. Dzisiaj pójdę na imprezę. Poproszę jego o pieniądze i zamieszkam w jakimś mieszkaniu. I co z tego że jest przystojny. ma nieziemskie oczy i wspaniały charakter... Ira nawet tak nie myśl... Ty go nawet nie znasz! Ughh... Dziewczyno...



Muszę przyznać ze on tak strasznie na maxa mi się podoba... Teraz jak widać ze sobą walczę. Dobra zostanę z nim. Nie będę ranić chłopaka... Poszłam do pokoju mojej ''niby'' córki. Były tam różne książki i laptop. Otworzyłam laptopa i znalazłam tam list pokierowany do mnie od Anieli:

Kochana Mamo!
Jak wiesz tata musiał cofnąć się w czasie.
Pewnie masz teraz wątpliwości co do niego, wiem bo maiłaś charakter
Mam taki po tobie.
Mamo daj mu szansę. On się bardzo stara. 
Jeśli coś pójdzie nie tak mogę się nigdy nie urodzić.
Ja też mam moc: mogę rozmawiać ze zmarłymi i jestem bardzo szybka.
Kiedy byłam mała nie umiałaś się mną zajmować. Nie byłaś w temacie.
Później dorosłam i ty mnie wychowywałaś. Teraz mam 16 lat
i jestem dobrze wychowaną kobietą.
Wiem że postąpisz jak będziesz chciała,
ale Mamo nie sknoć tego.
Jeśli powiesz nie pamiętaj że zawsze cię kochałam i będę kochać.
Jeśli zajdziesz w ciąże ja będę za tobą chodzić- to będę ja.
Nie ważne czy z tatą czy z innym cudownym mężczyzną.
Będę zawsze z tobą.
Kocham cię!
Aniela.

Teraz jestem pewna że to ona. Moja malutka córusia. Kiedy już będzie na świecie podziękuję jej za ten list.



niedziela, 21 lutego 2016

Forgive me for staring, forgive me for breathing

Stwierdziłam że nie pójdę do siebie. Pójdę do niego. Znalazłam go na dole w salonie. Płakał. Nie żal mi go. Trzeba trochę poudawać.
-Nie płacz... Powiedz mi o co w tym wszystkim chodzi...
-Przyszedłem z niedalekiej przyszłości. Będziemy parą. Ale niezwykłą parą. Mamy moce. Ja czytam w myślach i latam. Ty możesz spotykać się z duszami pozaziemskimi, zamieniać się w zwierzęta i potrafisz latać. Wiem że mi nie uwierzysz ale to jest prawda. Razem się dopełniamy. Wiem że podeszłaś do mnie ie aby mnie pocieszyć tylko aby się tego dowiedzieć. Uwierz mi.
-Ty byś mnie nie okłamał... Przepraszam.-odparłam rzucając mu się na szyję.
-Ta magia nie jest nam potrzebna... Przydaje się czasem w życiu.-powiedział tuląc się w moje ramię
-Po co przyszedłeś tutaj z przyszłości?
-Pokłóciliśmy się. Spotkałaś swoją mamę która powiedziała ci że chcę cię tylko wykorzystać. To nie była prawda.
-Aha. A to...
-Nasz dom. Pokój w którym miałaś spać to pokój naszej córki. Ma na imię Aniela. Jest piękną mądrą nastolatką. Bardzo cię kocha. Jesteście ze sobą zżyte. Ja rzadko jestem w domu bo pracuję w biurze. Zarabiam duże pieniądze.
-Dlaczego masz być ze mną?
-To jest przeznaczenie. Spotkaliśmy się w szkole i bardzo się polubiliśmy. To już przeżyłaś. Później była rozłąka na 6 miesięcy. Wyjechałem na studia. Ty w tym czasie powróciłaś do nałogu. Okaleczałaś się. Poznałaś chłopaka który zmuszał cię do brania narkotyków. Wyciągnąłem cię z tego. Widzisz...-pokazał na znamię na czole- On mi to zrobił.

----------------------------------------------------------------
Hej!
Mam dla was info:
TYTUŁY POSTÓW TO FRAGMENTY PIOSENKI KTÓREJ CIĄGLE
SŁUCHA IRA. 
KIEDY BĘDZIECIE PEWNI JAKA TO PIOSENKA NAPISZCIE W 
KOMENTARZU. PODAM WAM WTEDY MÓJ E-MAIL LUB FB
GDZIE BĘDZIEMY MOGLI SIĘ POZNAĆ.
Dzięki za przeczytanie!
Komentarze poproszę!!
Bajo!!

sobota, 20 lutego 2016

We'll light up the sky, we'll open the clouds

Po skończonej pizzy siedzieliśmy jeszcze trochę razem. -Tego co się między nami zdarzyło nie ma tego.
-Ale co się między nami zdarzyło?-zapytał szyderczo się uśmiechając.
Teraz czuję się przy nim niepewnie. Ale tak jakoś nie wyjdę...
-Muszę iść...
-Spokojnie... Na niczym mi nie zależy i nic się między nami nie stało rozumiesz? Wiem że masz w tylnej kieszeni plecaka żyletki i będziesz chciała ich użyć. Intuicja.-powiedział, skąd on takie rzeczy wie?
-Ale...
-Jak chcesz to idź ale bez plecaka. Wiem jakie masz zamiary.
-Skąd wiesz?-zapytałam cicho
-Nie mogę ci powiedzieć.-powiedział tajemniczo
-Świnia.-warknęłam po czym wyszłam, chciałam iść gdzieś do ogrodu
-W ogrodzie jest schowek. W rogu.-odparł nie zwracając na mnie uwagi.
Ten facet mnie wkurza. Jak? Ughhh... Się przygotował. W komórce było łóżko z ciepłą kołdrą i poduszką. Zostawił też karteczkę:
Dobrej nocy!

Potargałam karteczkę i poszłam spać. W środku nocy obudziłam się. Nie umiałam ponownie zasnąć. Wstałam więc i zobaczyłam oświecone światło u Chrisa. Zakradłam się do domu i podsłuchałam rozmowę jego ze starszym panem;
-Ona nie może się o tym dowiedzieć, dziadku!
-Ale kiedyś musi...
-Kiedyś. 
-Zaraz i tak się dowie więc...-przerwałam mu. Zaczęłam drzeć się na całe gardło:
-Nienawidzę cię! Jesteś najgorszym przyjacielem jakiego miałam! Głupek! Może to nie jest twój dom! Może w nim nie mieszkasz?! Kłamca! Wychodzę nie radzę mnie szukać!!
-Żyletki wyrzuciłem a teraz ich nie kupisz. W sklepach są porozwieszane ogłoszenia ka twój temat. Teraz są wszędzie. Jeśli chcesz wrócić do matki to wyjdź. 
-Ughh! Idę to tego pokoju! Nie pukajcie, nie wchodźcie! Chcę być sama!
-Masz..
-Nie nie mam okresu! Nara!-wrzasnęłam, dziadek się powoli załamywał. Nie chcę aby on cierpiał, ja nigdy nie miałam dziadka więc nie wiem jak to jest opiekować się starszym.
-Na ciebie nie jestem zła tylko na tego głupka...
-Wiem. Będzie dobrze, idź już.

piątek, 19 lutego 2016

Let's live tonight like fireflies And one by one light up the sky

Wiedziałam że ona za mną pobiegnie. Czułam to. Czułam jej oddech na moich plecach. Wyciągnęłam kartkę z brudnopisu Chrisa gdzie był napisany adres.
Academy Street 91
Obok rynku.

Bez tej podpowiedzi nie poradziłabym sobie. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Trochę się namęczyłam szukając jego domu. To wielka willa. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzył mi pewien starszy człowiek.
-Ja do Chrisa.-oznajmiłam prawi nie widząc człowieka
-Chris! Koleżanka do ciebie!-zawołał w głąb domu. Po chwili chłopak przyszedł do mnie i wpuścił do domu. Starszy pan wydawał mi się podejrzanie znajomy... Kiedyś zbadam kto to jest. On poszedł do swojego pokoju. Dom był do naszej dyspozycji. 
-Ładnie tu masz...-odparłam idąc za chłopakiem
-Dzięki. Jednak zmieniłaś zdanie?
-Tak. Matka przyszła do lasu i mnie obudziła... Nie miałam gdzie iść a mnie goniła więc...-odparłam
-Tutaj jest mój pokój a tutaj ty będziesz spać-powiedział otwierając drzwi do pięknie urządzonego dziewczęco pokoju białego z czarnymi akcentami
-Wow.-zatkało mnie
-To pokój po mojej siostrze... Nie chcę o tym rozmawiać.-odparł
-Oki.-odpowiedziałam. Zauważyłam na jego karku część tatuażu. Zapytałam go czy mógłby mi go pokazać. Musiał ściągnąć koszulkę.



-Co on oznacza?-zapytałam zaciekawiona dotykając tatuażu.Chyba mu się podobało.
-Chcę poznawać ludzi i świat. Jestem takim jakby podróżnikiem szukającym swojego miejsca na świecie.-odparł
-Czyli tatuaż z przekazem.-powiedziałam
-Tak. Masz ochotę coś zjeść?-zapytał
-Jak nie zrobię problemu...-odparłam trochę zawstydzona
-Nie robisz-powiedział przyciągając mnie do siebie. Mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam gest. Widać że chciał aby było między nami. Zbliżył jego usta do moich. 
-Na pewno tego chcesz? Co jeśli to nie wypali? Zniszczymy naszą przyjaźń...-odparłam 
-Chcę.-szepnął po czym wbił się w moje usta.Odwzajemniłam gest z uczuciem. Po tym zdarzeniu byłam bardzo zmieszana.
-Co się stało?-zapytał zmartwiony
-Znamy się tylko 2 dni. A co jeśli jeszcze się dobrze nie poznaliśmy i do siebie nie pasujemy?-odparłam smutna
-Znamy się lepiej niż sądzisz. Uwierz mi.-odparł znowu mnie przytulając. Zeszliśmy na dół. Chciałam coś ugotować ale ten zawołał kucharkę. Poprosił o pizzę. 
-Ale ja bym coś ugotowała. Choćby tosty.-powiedziałam zaskoczona.
-Nie od tego płacimy Ashley.-odparł
Pizza była już po 30 minutach. My w tym czasie oglądaliśmy telewizję na plazmie. Przytuliłam się do niego i poczułam te perfumy. Te cholernie drogie perfumy.

czwartek, 18 lutego 2016

Wherever it's going, I'm gonna chase it

-Nie znajdą mnie! Jestem zbyt przebiegła.
-Najwyżej zamieszkasz chwilę u mnie.  

Czy on chce aby coś między nami było? Nie, nie Ira nawet tak nie myśl. To twój zwykły kolega który chce ci tylko pomóc.
-Halo? Ira?
-Sorry. Zamyśliłam się.
-Radzę ci się zmywać-popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem
-Są tu policjanci. Krążą tutaj.-powiedział wyciągając kartkę z kieszeni
-Masz. Możesz tutaj przyjść w każdej chwili po naszych lekcjach. To moje mieszkanie.
-Dzięki, chyba nie skorzystam. Uciekam, paa!-krzyknęłam machając ręką
-Cześć!-odparł
Widziałam że do Chrisa podszedł policjant. W tej chwili pobiegłam. Biegłam prosto przed siebie do mojej kryjówki. Mieściła się ona w środku lasu. W wielkim drzewie jest wejście. Mam tam wygodny fotel, koc, poduszki i kilka książek. Nikt o tym nie wie, tylko ja. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Troszkę się bałam tam wejść ale się przełamałam. Stwierdziłam że zostanę tam na noc. Było mi ciepło i przytulnie. Spędziłam tam całą noc. Kiedy słodko sobie spałam obudził mnie krzyk matki. Chyba sobie nie odpuści. Musiałam się tylko upewnić czy jest z nią policja. Wyszłam z kryjówki. Poszłam w stronę głosu. Zauważyłam ją. Zapłakaną. Łkającą. Załamaną. Nie wyglądała dobrze.
-Córeczko! Ira! Gdzie jesteś?!-krzyczała mama
-Tutaj.-odpowiedziałam
-Iruś! Gdzie ty byłaś?-mówiła
-Nie zbliżaj się do mnie mamo.-odparłam stanowczo
-Jak to, Ira...-powiedziała załamując się
-Chcę ci to jeszcze raz powiedzieć: Nie chcę już się z tobą zadawać. Nie chcę rozmawiać. Miarka się przebrała mamo. Nie jestem ci już potrzebna zrozum. Przepraszam że się urodziłam. Przepraszam że żyję. Przepraszam że oddycham. Przepraszam za wszystko.-powiedziałam i pobiegłam jak najdalej od niej.

wtorek, 16 lutego 2016

Stranded together, our worlds have collided

W domu nikogo nie było. Jak zawsze. Przyszłam do pokoju i odrobiłam zadanie domowe.
Zamówiłam pizzę. Po co mam się męczyć i gotować? Chwilę po zjedzeniu obiadu do domu wpadła wściekła mama.
-Dziecko! Jak mogłaś uderzyć tamtą dziewczynę?! Jesteś nienormalna!-wrzeszczała
-Ale...-chciałam się postawić
-Nie ma żadnego ale! Zostałam wezwana do szkoły. Rozmawiałam z uczniami i dyrektorem.-powiedziała
-To ona zaczęła! Przezywała mnie! Ja zawsze zresztą! Ale skąd ty masz to wiedzieć skoro dniami i nocami przesiadujesz w pracy?! Postawiłam się, podeszłam do niej a ona chciała mnie uderzyć. Wykręciłam jej rękę. Zrobiłam to tak jak uczył mnie kiedyś tata! Wolałabym z nim mieszkać niż z tobą!
-Przepra...-powiedziała cicho mająca łzy w oczach
-Wal się!-krzyknęłam biegnąc do mojego pokoju. Jak ona tak może. Jestem jej córką, to mnie powinna wierzyć. Ona mnie nie chcę. Wiem że byłam nieplanowanym dzieckiem. Ucieknę. Nie będę chodzić do szkoły, będę mieszkać na ulicy. Wyruszę w nocy.  Teraz wystarczy tylko czekać na dobry moment. Będę się tylko spotykać z Chrisem. Tylko on mnie rozumie. Rozmyślając wzięłam największy plecak jaki miałam. Spakowałam tam:
książki do czytania, telefon, ładowarkę, latarkę, ciepłą bluzę, kosmetyki, latarkę i moje oszczędności (było ich dużo, uzbierałam 700zł). Napisałam kartkę do mamy:

Nie będzie mnie.
Zależało mi ale już nie zależy.
Nie szukaj mnie- i tak nie znajdziesz.
Będę przychodzić wtedy kiedy ciebie nie będzie.
Ira.

Poszłam spać. Noc była długa. Obudziłam się o 2.00. Wstałam, przebrałam się i uczesałam w wygodnego kucyka. Zeszłam po cichu na dół. Otworzyłam lodówkę i wzięłam 2 litry wody i kilka kanapek. Położyłam kartkę na stole i wyszłam. Poszłam na rynek. Spacerowałam po nim kilka godzin. Kiedy zrobiło się jasno zauważyłam moją mamę na mieście. Założyłam kaptur i okulary. Poszłam daleko od niej. Była trochę przygnębiona. I tak nie jestem jej potrzebna, więc niepotrzebnie się martwi. Kiedy już zgubiłam mamę moim oczom ukazał się Chris. Pewnie się zerwał z lekcji. Złapałam go za rękę i wzięłam na daleką ławkę.
-Dlaczego uciekłaś? Cała szkoła o tym huczy.
-Matka znowu zrobiła mi awanturę o moje skandaliczne zachowanie. Nie mam zamiaru mieszkać z nią pod jednym dachem. Mieszkam tutaj na ulicy.
-Dziewczyno! Twoja mama poszła na policję aby cię szukali! W całym mieście można znaleźć twoje zdjęcie.
-Nie znajdą mnie! Jestem zbyt przebiegła.
-Najwyżej zamieszkasz chwilę u mnie.