piątek, 19 lutego 2016

Let's live tonight like fireflies And one by one light up the sky

Wiedziałam że ona za mną pobiegnie. Czułam to. Czułam jej oddech na moich plecach. Wyciągnęłam kartkę z brudnopisu Chrisa gdzie był napisany adres.
Academy Street 91
Obok rynku.

Bez tej podpowiedzi nie poradziłabym sobie. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Trochę się namęczyłam szukając jego domu. To wielka willa. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzył mi pewien starszy człowiek.
-Ja do Chrisa.-oznajmiłam prawi nie widząc człowieka
-Chris! Koleżanka do ciebie!-zawołał w głąb domu. Po chwili chłopak przyszedł do mnie i wpuścił do domu. Starszy pan wydawał mi się podejrzanie znajomy... Kiedyś zbadam kto to jest. On poszedł do swojego pokoju. Dom był do naszej dyspozycji. 
-Ładnie tu masz...-odparłam idąc za chłopakiem
-Dzięki. Jednak zmieniłaś zdanie?
-Tak. Matka przyszła do lasu i mnie obudziła... Nie miałam gdzie iść a mnie goniła więc...-odparłam
-Tutaj jest mój pokój a tutaj ty będziesz spać-powiedział otwierając drzwi do pięknie urządzonego dziewczęco pokoju białego z czarnymi akcentami
-Wow.-zatkało mnie
-To pokój po mojej siostrze... Nie chcę o tym rozmawiać.-odparł
-Oki.-odpowiedziałam. Zauważyłam na jego karku część tatuażu. Zapytałam go czy mógłby mi go pokazać. Musiał ściągnąć koszulkę.



-Co on oznacza?-zapytałam zaciekawiona dotykając tatuażu.Chyba mu się podobało.
-Chcę poznawać ludzi i świat. Jestem takim jakby podróżnikiem szukającym swojego miejsca na świecie.-odparł
-Czyli tatuaż z przekazem.-powiedziałam
-Tak. Masz ochotę coś zjeść?-zapytał
-Jak nie zrobię problemu...-odparłam trochę zawstydzona
-Nie robisz-powiedział przyciągając mnie do siebie. Mocno mnie przytulił. Odwzajemniłam gest. Widać że chciał aby było między nami. Zbliżył jego usta do moich. 
-Na pewno tego chcesz? Co jeśli to nie wypali? Zniszczymy naszą przyjaźń...-odparłam 
-Chcę.-szepnął po czym wbił się w moje usta.Odwzajemniłam gest z uczuciem. Po tym zdarzeniu byłam bardzo zmieszana.
-Co się stało?-zapytał zmartwiony
-Znamy się tylko 2 dni. A co jeśli jeszcze się dobrze nie poznaliśmy i do siebie nie pasujemy?-odparłam smutna
-Znamy się lepiej niż sądzisz. Uwierz mi.-odparł znowu mnie przytulając. Zeszliśmy na dół. Chciałam coś ugotować ale ten zawołał kucharkę. Poprosił o pizzę. 
-Ale ja bym coś ugotowała. Choćby tosty.-powiedziałam zaskoczona.
-Nie od tego płacimy Ashley.-odparł
Pizza była już po 30 minutach. My w tym czasie oglądaliśmy telewizję na plazmie. Przytuliłam się do niego i poczułam te perfumy. Te cholernie drogie perfumy.

1 komentarz: