sobota, 20 lutego 2016

We'll light up the sky, we'll open the clouds

Po skończonej pizzy siedzieliśmy jeszcze trochę razem. -Tego co się między nami zdarzyło nie ma tego.
-Ale co się między nami zdarzyło?-zapytał szyderczo się uśmiechając.
Teraz czuję się przy nim niepewnie. Ale tak jakoś nie wyjdę...
-Muszę iść...
-Spokojnie... Na niczym mi nie zależy i nic się między nami nie stało rozumiesz? Wiem że masz w tylnej kieszeni plecaka żyletki i będziesz chciała ich użyć. Intuicja.-powiedział, skąd on takie rzeczy wie?
-Ale...
-Jak chcesz to idź ale bez plecaka. Wiem jakie masz zamiary.
-Skąd wiesz?-zapytałam cicho
-Nie mogę ci powiedzieć.-powiedział tajemniczo
-Świnia.-warknęłam po czym wyszłam, chciałam iść gdzieś do ogrodu
-W ogrodzie jest schowek. W rogu.-odparł nie zwracając na mnie uwagi.
Ten facet mnie wkurza. Jak? Ughhh... Się przygotował. W komórce było łóżko z ciepłą kołdrą i poduszką. Zostawił też karteczkę:
Dobrej nocy!

Potargałam karteczkę i poszłam spać. W środku nocy obudziłam się. Nie umiałam ponownie zasnąć. Wstałam więc i zobaczyłam oświecone światło u Chrisa. Zakradłam się do domu i podsłuchałam rozmowę jego ze starszym panem;
-Ona nie może się o tym dowiedzieć, dziadku!
-Ale kiedyś musi...
-Kiedyś. 
-Zaraz i tak się dowie więc...-przerwałam mu. Zaczęłam drzeć się na całe gardło:
-Nienawidzę cię! Jesteś najgorszym przyjacielem jakiego miałam! Głupek! Może to nie jest twój dom! Może w nim nie mieszkasz?! Kłamca! Wychodzę nie radzę mnie szukać!!
-Żyletki wyrzuciłem a teraz ich nie kupisz. W sklepach są porozwieszane ogłoszenia ka twój temat. Teraz są wszędzie. Jeśli chcesz wrócić do matki to wyjdź. 
-Ughh! Idę to tego pokoju! Nie pukajcie, nie wchodźcie! Chcę być sama!
-Masz..
-Nie nie mam okresu! Nara!-wrzasnęłam, dziadek się powoli załamywał. Nie chcę aby on cierpiał, ja nigdy nie miałam dziadka więc nie wiem jak to jest opiekować się starszym.
-Na ciebie nie jestem zła tylko na tego głupka...
-Wiem. Będzie dobrze, idź już.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz