-Nie znajdą mnie! Jestem zbyt przebiegła.
-Najwyżej zamieszkasz chwilę u mnie.
Czy on chce aby coś między nami było? Nie, nie Ira nawet tak nie myśl. To twój zwykły kolega który chce ci tylko pomóc.
-Halo? Ira?
-Sorry. Zamyśliłam się.
-Radzę ci się zmywać-popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem
-Są tu policjanci. Krążą tutaj.-powiedział wyciągając kartkę z kieszeni
-Masz. Możesz tutaj przyjść w każdej chwili po naszych lekcjach. To moje mieszkanie.
-Dzięki, chyba nie skorzystam. Uciekam, paa!-krzyknęłam machając ręką
-Cześć!-odparł
Widziałam że do Chrisa podszedł policjant. W tej chwili pobiegłam. Biegłam prosto przed siebie do mojej kryjówki. Mieściła się ona w środku lasu. W wielkim drzewie jest wejście. Mam tam wygodny fotel, koc, poduszki i kilka książek. Nikt o tym nie wie, tylko ja. Po kilku minutach byłam już na miejscu. Troszkę się bałam tam wejść ale się przełamałam. Stwierdziłam że zostanę tam na noc. Było mi ciepło i przytulnie. Spędziłam tam całą noc. Kiedy słodko sobie spałam obudził mnie krzyk matki. Chyba sobie nie odpuści. Musiałam się tylko upewnić czy jest z nią policja. Wyszłam z kryjówki. Poszłam w stronę głosu. Zauważyłam ją. Zapłakaną. Łkającą. Załamaną. Nie wyglądała dobrze.
-Córeczko! Ira! Gdzie jesteś?!-krzyczała mama
-Tutaj.-odpowiedziałam
-Iruś! Gdzie ty byłaś?-mówiła
-Nie zbliżaj się do mnie mamo.-odparłam stanowczo
-Jak to, Ira...-powiedziała załamując się
-Chcę ci to jeszcze raz powiedzieć: Nie chcę już się z tobą zadawać. Nie chcę rozmawiać. Miarka się przebrała mamo. Nie jestem ci już potrzebna zrozum. Przepraszam że się urodziłam. Przepraszam że żyję. Przepraszam że oddycham. Przepraszam za wszystko.-powiedziałam i pobiegłam jak najdalej od niej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz